Ciasta drożdżowe są zaliczone do tzw. comfort food, czyli jedzenia, które wywołuje w nas poczucie błogości i bezpieczeństwa. Często kojarzy się z dzieciństwem i domem, dobrymi wspomnieniami. Coś w tym jest, bo nie znam chyba nikogo, kto widząc (lub czując :) ) świeży placek drożdżowy nie uśmiechnąłby się szeroko i z zapałem nie przypiął do talerzyka lub od razu całej blachy. Moje bułeczki wyposażyłam dodatkowo w czekoladę, która jest znanym powszechnej panaceum na wszelkie smuteczki oraz własnej roboty konfiturę różaną o niepowtarzalnym zapachu i smaku. W połączeniu z mięciutkim, pachnącym ciastem dało to absolutne kulinarne cudo, wywołujące błogi uśmiech na twarzy jedzącego. A jaki jest Wasz ulubiony comfort food?
poniedziałek, 29 września 2014
środa, 24 września 2014
Łagodny krem marchewkowy z pikantnymi nachosami
Lubicie kontrasty? Bo ja bardzo :) Szczególnie w kuchni. I z tego właśnie zamiłowania powstało to danie - delikatna, kremowa i łagodna zupa marchewkowa z chrupiącymi, kruchymi, pikantnymi nachosami. Te nachosy są trochę oszukane, bo robione ze zwykłej mąki pszennej, a nie kukurydzianej, ale akurat tylko taką miałam w domu. Pomimo tego wyszły pyszne bardzo, a kiedy nabędę mąkę kukurydzianą spróbuję zrobić coś bliższego oryginałowi :) Tymczasem zapraszam do kucharzenia.
środa, 20 sierpnia 2014
Owsiano-ziemniaczane muffinki śniadaniowe
Nie wiem jak Ty, ale ja, zwłaszcza w weekendy, uwielbiam śniadania na słodko. W niedzielę najczęściej robimy z Adamem właśnie te muffinki i rozkładamy się z nimi na kanapie włączając do tego jakiś fajny film (obecnie wciągnęły nas światy Marvela :) ). Prototyp tego przepisu znalazłam w znanej książce "Widelec zamiast noża". Ponieważ jednak części składników nie widziałam jeszcze w polskich sklepach, a część mi nie pasowała przerobiłam go po swojemu. Uprzedzam od razu - to nie są puchate, wyrośnięte poduchy. Muffinki wychodzą wilgotne i dość ciężkie, ale naprawdę przepyszne. Są pełnoziarniste, bez pszenicy i bez cukru. Ziemniaki mogą na początku trochę szokować, ale pasują tu naprawdę świetnie. W oryginalnym przepisie było tam puree ze słodkich ziemniaków, którego w naszych sklepach jeszcze nie widziałam, jednak zastosowane po namyśle zwykłe ziemniaki (w końcu ugotowane na parze albo w czystej wodzie są w smaku uniwersalne) sprawdziły się doskonale. Zapraszam do testowania i dzielenia się w komentarzach Twoimi wrażeniami :)
czwartek, 14 sierpnia 2014
Krakersy gryczane
Jestem z powrotem po bardzo długiej przerwie. Niestety nawał pracy w połączeniu z chorobą najpierw moją a potem Adama zaskutkował zastojem na blogu. Teraz jednak już wracam i nie przeciągając niepotrzebnie przedstawiam Wam przepis na krakersy gryczane :) Powstał on w oparciu o przepis z książki pani Marioli Białołęckiej pt. "Zaskakująca kasza i ryż", jednak dostosowując go do swoich upodobań odeszłam od niego na tyle daleko, że obecnie niewiele już je łączy. Krakersy są pyszne i zawierają bardzo mało mąki pszennej, dzięki czemu są świetną alternatywą dla "normalnego" pieczywa. Doskonale sprawdzają się z różnymi pastami, warzywami czy po prostu solo. Po wystygnięciu są chrupiące na zewnątrz i miękkie w środku. Smacznego :)
czwartek, 31 lipca 2014
Zielona pasta z groszku
Kiedy na dworze szaleje taki upał jak ostatnio, przez większość dnia zdecydowanie nie mam ochoty na nic "na ciepło". Coś jednak jeść trzeba i jednym z rozwiązań są kolorowe kanapeczki. Dobre smarowidło to w tym przypadku podstawa. Pasta z groszku to, obok pasty fasolowej, jedna z najczęściej przeze mnie wykorzystywanych past "awaryjnych" - robi się ją błyskawicznie, jest pyszna i świetnie wygląda (uwielbiam zieleń :) ). Doskonale komponuje się z różnymi dodatkami - świeżymi pomidorami, sałatą, ogórkami kiszonymi itd. Smacznego :)
niedziela, 27 lipca 2014
Pancakesy z czekoladą, wiśniami i sosem bananowo-słonecznikowym
Z pancakesami po raz pierwszy świadomie zetknęłam się dość niedawno i zakochałam się od pierwszego razu. Wypróbowałam szereg przepisów, bardziej lub mniej skomplikowanych, o prostych lub rozbudowanych składnikach i w końcu doszłam do tego, co lubię najbardziej. Podstawowy przepis jest banalnie prosty i nie zabiera dużo czasu, ale eksperymentując z różnymi dodatkami można tworzyć finezyjne cuda. Kiedy rano mam mało czasu, a równocześnie ochotę na słodkie śniadanie, to przyrządzam właśnie pancakesy, tyle że bez czekolady, a na wierzch układam owoce, które mam akurat pod ręką. Kiedy czasu jest trochę więcej można się bawić, tak jak w poniższym przepisie.
piątek, 25 lipca 2014
Pasta fasolowa
Jedną z pierwszych moich zagwozdek przy przechodzeniu na weganizm było pytanie "Hm, ok, ale z czym, ja sobie będę robiła kanapki na uczelnię?" Szybko okazało się, że możliwości jest w zasadzie nieskończenie wiele. Prezentowana dziś pasta szczególnie zachwyciła mojego męża. Jest to jeden z tych małych cudów, którego przygotowanie zajmuje góra 2 minuty, za każdym razem może smakować inaczej w zależności od użytych przypraw i nie wymaga żadnych wyszukanych składników. Do tego równie dobrze sprawdza się w roli pasty do chleba co i dodatku do świeżych/pieczonych/gotowanych warzyw. Ponieważ pieczywa jadłam ostatnio za dużo i mi się tymczasowo przejadło, zamiast kanapek na drugie śniadanie raczyliśmy się młodymi warzywami korzeniowymi z pyszną pastą. Smacznego :)
Subskrybuj:
Posty (Atom)