Święta tuż-tuż! W sumie już od początku grudnia razem z siostrą i Mamą przeglądamy różne przepisy i wybieramy te, które będziemy testować tym roku. Na całe szczęście jest tego w Internecie oraz więcej, więc jest w czym wybierać. Stwierdziłam, że nie będę tu wrzucać (przynajmniej w tym roku :) ) kolejnego przepisu na barszcz, czy dług dojrzewający piernik, dodam za to coś, co może nam pomóc w ostatniej chwili. Drożdżowe ślimaczki robi się dosłownie w kilka chwil, nie wymagają żadnych fikuśnych składników i są bardzo pyszne. Idealnie sprawdzą się w chwili, kiedy pół godziny przed Wieczerzą okaże się, że nie mamy wystarczającej ilości wegańskich potraw i grozi nam głód, albo kiedy nie mamy czasu, chęci lub umiejętności, żeby zrobić coś bardziej finezyjnego, jak np. pierożki z kapustą i grzybami.
niedziela, 21 grudnia 2014
środa, 3 grudnia 2014
Wegański kalendarz adwentowy, czyli czekoladki ze słonecznikiem w słonym karmelu
Zaczął się Adwent - jeden z moich ulubionych okresów w ciągu roku. Uwielbiam całą tę narastającą atmosferę oczekiwania - roraty, stopniowe wybieranie prezentów, obmyślanie dań na wigilijny stół, pojawiające się wszędzie dekoracje i piosenki świąteczne... no i oczywiście kalendarz adwentowy. Ponieważ do tej pory nie spotkałam się z "kupnym" kalendarzem, który miałby czekoladki inne niż mleczne, od kilku lat przygotowuję go sama :) W tym roku jedną z rzeczy, które do niego włożyłam są czekoladki ze słonecznikiem w słonym karmelu. Robiłam je eksperymentalnie, ale wyszły tak pyszne, że kiedy mój mąż zaraz po przyrządzeniu skosztował pierwszą popatrzył z żalem na resztę, czekającą na zapakowanie z niedowierzającym pytaniem "Ale naprawdę muszę poczekać i nie wolno ich teraz jeść?! Jesteś okrutna!" Uprzedzając potwierdzenia - nie jestem. Trzeba ćwiczyć silną wolę. Albo zrobić w więcej czekoladek :)
środa, 8 października 2014
Kotleciki ziemniaczane z kiszoną kapustą
Uwielbiam proste przepisy. Przy grafiku napiętym przez 6 dni w tygodniu, kiedy zastanawiam się co zrobić na obiad zwykle wygląda to tak: "Za długie, za długie, zbyt skomplikowane, za długie... o, to może być!" I 20-30 minut później obiad jest gotowy. Oczywiście kiedy mam więcej czasu to z przyjemnością zagłębiam się w wieloetapowe i wielogarnkowe dania, ale kiedy tego czasu mam mało, to decyduję się raczej na coś takiego jak poniższy przepis.
poniedziałek, 29 września 2014
Bułeczki drożdżowe z konfiturą różaną i czekoladą
Ciasta drożdżowe są zaliczone do tzw. comfort food, czyli jedzenia, które wywołuje w nas poczucie błogości i bezpieczeństwa. Często kojarzy się z dzieciństwem i domem, dobrymi wspomnieniami. Coś w tym jest, bo nie znam chyba nikogo, kto widząc (lub czując :) ) świeży placek drożdżowy nie uśmiechnąłby się szeroko i z zapałem nie przypiął do talerzyka lub od razu całej blachy. Moje bułeczki wyposażyłam dodatkowo w czekoladę, która jest znanym powszechnej panaceum na wszelkie smuteczki oraz własnej roboty konfiturę różaną o niepowtarzalnym zapachu i smaku. W połączeniu z mięciutkim, pachnącym ciastem dało to absolutne kulinarne cudo, wywołujące błogi uśmiech na twarzy jedzącego. A jaki jest Wasz ulubiony comfort food?
środa, 24 września 2014
Łagodny krem marchewkowy z pikantnymi nachosami
Lubicie kontrasty? Bo ja bardzo :) Szczególnie w kuchni. I z tego właśnie zamiłowania powstało to danie - delikatna, kremowa i łagodna zupa marchewkowa z chrupiącymi, kruchymi, pikantnymi nachosami. Te nachosy są trochę oszukane, bo robione ze zwykłej mąki pszennej, a nie kukurydzianej, ale akurat tylko taką miałam w domu. Pomimo tego wyszły pyszne bardzo, a kiedy nabędę mąkę kukurydzianą spróbuję zrobić coś bliższego oryginałowi :) Tymczasem zapraszam do kucharzenia.
środa, 20 sierpnia 2014
Owsiano-ziemniaczane muffinki śniadaniowe
Nie wiem jak Ty, ale ja, zwłaszcza w weekendy, uwielbiam śniadania na słodko. W niedzielę najczęściej robimy z Adamem właśnie te muffinki i rozkładamy się z nimi na kanapie włączając do tego jakiś fajny film (obecnie wciągnęły nas światy Marvela :) ). Prototyp tego przepisu znalazłam w znanej książce "Widelec zamiast noża". Ponieważ jednak części składników nie widziałam jeszcze w polskich sklepach, a część mi nie pasowała przerobiłam go po swojemu. Uprzedzam od razu - to nie są puchate, wyrośnięte poduchy. Muffinki wychodzą wilgotne i dość ciężkie, ale naprawdę przepyszne. Są pełnoziarniste, bez pszenicy i bez cukru. Ziemniaki mogą na początku trochę szokować, ale pasują tu naprawdę świetnie. W oryginalnym przepisie było tam puree ze słodkich ziemniaków, którego w naszych sklepach jeszcze nie widziałam, jednak zastosowane po namyśle zwykłe ziemniaki (w końcu ugotowane na parze albo w czystej wodzie są w smaku uniwersalne) sprawdziły się doskonale. Zapraszam do testowania i dzielenia się w komentarzach Twoimi wrażeniami :)
czwartek, 14 sierpnia 2014
Krakersy gryczane
Jestem z powrotem po bardzo długiej przerwie. Niestety nawał pracy w połączeniu z chorobą najpierw moją a potem Adama zaskutkował zastojem na blogu. Teraz jednak już wracam i nie przeciągając niepotrzebnie przedstawiam Wam przepis na krakersy gryczane :) Powstał on w oparciu o przepis z książki pani Marioli Białołęckiej pt. "Zaskakująca kasza i ryż", jednak dostosowując go do swoich upodobań odeszłam od niego na tyle daleko, że obecnie niewiele już je łączy. Krakersy są pyszne i zawierają bardzo mało mąki pszennej, dzięki czemu są świetną alternatywą dla "normalnego" pieczywa. Doskonale sprawdzają się z różnymi pastami, warzywami czy po prostu solo. Po wystygnięciu są chrupiące na zewnątrz i miękkie w środku. Smacznego :)
Subskrybuj:
Posty (Atom)